Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec2 - 0
- 2026, Czerwiec1 - 0
- 2024, Sierpień2 - 0
- 2022, Wrzesień1 - 0
- 2022, Lipiec1 - 0
- 2022, Styczeń1 - 0
- 2021, Lipiec1 - 0
- 2021, Czerwiec1 - 0
- 2021, Kwiecień4 - 0
- 2019, Lipiec6 - 0
- 2018, Czerwiec2 - 1
- 2018, Kwiecień1 - 0
- 2017, Maj1 - 2
- 2016, Listopad1 - 0
- 2016, Sierpień2 - 2
- 2016, Lipiec3 - 1
- 2016, Czerwiec2 - 0
- 2016, Maj3 - 0
- 2016, Marzec1 - 2
- 2015, Listopad2 - 0
- 2015, Październik1 - 0
- 2015, Sierpień7 - 4
- 2015, Lipiec2 - 0
- 2015, Maj5 - 3
- 2015, Marzec1 - 2
- 2015, Luty1 - 0
- 2014, Listopad2 - 0
- 2014, Wrzesień3 - 1
- 2014, Sierpień8 - 0
- 2014, Lipiec7 - 1
- 2014, Czerwiec3 - 1
- 2014, Maj3 - 0
- 2014, Kwiecień2 - 4
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 4
- 2014, Styczeń1 - 1
- 2013, Listopad3 - 3
- 2013, Wrzesień2 - 3
- 2013, Sierpień6 - 6
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj1 - 1
- 2013, Marzec1 - 1
- 2012, Listopad1 - 2
- 2012, Sierpień1 - 1
- 2012, Lipiec1 - 3
- 2012, Czerwiec2 - 11
- 2012, Maj1 - 1
- 2012, Kwiecień1 - 2
- 2011, Listopad1 - 14
- 2011, Październik1 - 11
- 2011, Sierpień2 - 5
- 2011, Lipiec3 - 3
- 2011, Czerwiec1 - 8
- 2011, Marzec2 - 31
- 2011, Luty2 - 19
- 2011, Styczeń1 - 14
- 2010, Grudzień1 - 3
- 2010, Listopad3 - 9
- 2010, Październik4 - 18
- 2010, Wrzesień3 - 16
- 2010, Sierpień2 - 12
- 2010, Lipiec1 - 4
- 2010, Czerwiec4 - 32
- 2010, Maj3 - 8
- 2010, Kwiecień1 - 11
- 2010, Marzec1 - 13
- 2010, Luty2 - 17
- 2010, Styczeń1 - 9
- 2009, Grudzień3 - 18
- 2009, Listopad2 - 14
- 2009, Październik1 - 9
- 2009, Wrzesień2 - 7
- 2009, Sierpień4 - 17
- 2009, Lipiec11 - 49
- 2009, Czerwiec12 - 50
- 2009, Maj9 - 23
- 2009, Kwiecień11 - 31
- 2009, Marzec5 - 4
- 2009, Luty4 - 0
- 2009, Styczeń2 - 0
- 2008, Grudzień3 - 0
- 2008, Listopad6 - 25
- 2008, Październik11 - 47
- 2008, Wrzesień12 - 90
- 2008, Sierpień14 - 76
- 2008, Lipiec14 - 68
- 2008, Czerwiec20 - 167
- 2008, Maj19 - 132
- 2008, Kwiecień12 - 275
- 2008, Marzec10 - 194
- 2008, Luty9 - 120
- 2008, Styczeń8 - 63
- 2007, Grudzień4 - 46
- 2007, Listopad5 - 131
- 2007, Październik9 - 147
- 2007, Wrzesień15 - 179
- 2007, Sierpień18 - 121
- 2007, Lipiec10 - 122
- 2007, Czerwiec9 - 96
- 2007, Maj11 - 143
- 2007, Kwiecień16 - 301
- 2007, Marzec5 - 28
- 2007, Luty1 - 12
- 2007, Styczeń2 - 13
- 2006, Grudzień3 - 33
- 2006, Listopad1 - 0
- 2006, Sierpień1 - 0
- 2006, Lipiec1 - 0
Dane wyjazdu:
89.30 km
0.00 km teren
05:32 h
16.14 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
>>> THE BIG BIG TRIP - PRAGA 2008 <<<DZIEŃ DRUGI
Piątek, 2 maja 2008 · dodano: 08.05.2008 | Komentarze 5
>>> THE BIG BIG TRIP - PRAGA 2008 <<<DZIEŃ DRUGI
"W pogoni za HONZIKIEM" :D
Prudnik - Głuchołazy - CZECHY - Mikulovice - Pisecna - Ceska Ves - Jasenik - Lipova-Lazne – Ramzova – Branna – Potucnik - Hanusovice – Vlaske - Mala Morava
Po pierwsze, hotel trafił się nam jak ta lala :P
W pokoju wielkości mojej "ogromnej sypialni" upchneli 2 wyra, 1 piętrowe, tv i szafy :D Nie wiem jak to zrobili, ale mogli chociaż wywalić dzikich lokatorów pełzających w prysznicu :P
Poranek, czyli pieczenie babek Dr Oetkera ;) Monia miała wszysko popakowane w takie reklamówki, jak je wszystkie wyjęła to aż się głodni zrobliliśmy ;))) (na fotce nie widac, bo była mało ciekawa ta z reklamówkami ;P )

Koberka obudził się z małą kontuzją, nikt nie wie co robił w nocy i dlaczego akurat to było kolano ;) Popędziliśmy do Kauflanda i czym prędzej do Apteki. Monia robiła za pigółę, a agenciara ruszyłą z aparatem na łowy ;)
Jeden ze skwerów w Prudniku

jak i również szczyt jakiejs budowli, nie bardzo wiem czego;)

W drodze do głuchołaz...... łosiołomiły mnie te widoki!!......

i musiała być sesja :P.......

..... nie odpuściłam - musiałam mieć fotę ;)))))

oh, miły akcent wycieczki :) go go go pod górę by po chwili..... :)

znaleźć się w przesympatycznej okolicy domków mieszkalnych :)

a tutaj już CZECHY, czyli: drogi proste jak stół, kulturalni rozsądni kierowcy , ludzie optymistyczni :)

to chyba te widoki tak na nich relaksacyjnie wpływają, bo na nas na pewno!!:D

morza szum, ptaków śpiew........ :D

blada agenciara, pośród drzew ;)

na trasie, mniej więcej w Ceskej Vsi :P

ukhm...... bez komentarza :D

momentami sobie popadywało i przy zjazdzikach z góreczki było co chrupać ;)

Później był lans miasteczkiem, bardzo uroczym, ustyuowanym jakby w kotlince. Cudowna sprawa.
Ale niestety podjazd nas nie ominął i wreszcie musiał się zacząć :)

.... ekipa dzielnie go rozpoczyna koło w koło :)

ale niestety był tak długi że trza było robić sobie przystanki. Ja w wolnej chwili wrzucałam kamloty do wodospadziku ;-)

...kolejny przystanek.... Monia z Tomkiej studiuja mapę i wróżą co nas jeszcze dzisiaj czeka....
p.s. dawno nie padało :P

Po uporczywym podjeździe wreszcie szczyt!!.....

..i zaczął się mega zarąbisty zjazd :D

mniam mniam jakie tam kolejeczki jeździły fajne :)

Wiatraki w Ostruznie

Mały popasik na przystanku autobusowym pachnącym wierzcie bądź i nie ale... drewnem!! Czyzbyśmy byli w bajce?? :)

Eh :D Ostatnie kilometry niedość że pod górkę to jeszcze pod wiatr (norma :P )
Albo mnie ktoś rozjedzie, albo ........ :D

...... rzucę się pod ciapąg :D

ku naszym przemiłym rozczarowaniu na szczycie kolejnego podjazdu wyczailiśmy przesympatyczny Pension :) Ah :D Bałagan :D To jest to! :D

To był jeden z "lepszych" dni, jeśli chodzi o jazdę, wlaśnie takie hardcory lubię :)
VMAX 49,18 Z SAKWAMI
Kategoria Tour the world - PRAGA 2008
Dane wyjazdu:
139.00 km
0.00 km teren
07:01 h
19.81 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
>>> THE BIG BIG TRIP - PRAGA 2008 <<<
DZIEŃ PIERWSZY
Czwartek, 1 maja 2008 · dodano: 01.05.2008 | Komentarze 12
>>> THE BIG BIG TRIP - PRAGA 2008 <<<DZIEŃ PIERWSZY
Dąbrowa Górnicza - Prudnik...
Wielki dzień nastał bardzo wcześnie :)
Po emocjonującym śrubkowo-bagażnikowym czwartku nastał wreszcie ten piękny dzień... :D

Wycieczka zaczęła się bardzo miło, pogoda sprzyjała, nie było za zimno i pierwsze kilometry były z górki :)..... no ale żeby nie było tak RÓŻOWO... :D Kobra musiał coś zmalować ;))))
Ni stąd nizowąd obluzował mu się bagażnik i sakwy posłużyły niczym szczotka do szorowania jezdni ;)))
Ekipa budowlano-remontowa zabrała się do naprawy, a nadzór techniczny pilnie czuwał popijając herbatkę i radząc ekipie to i owo;)

Dzień ten był drugim dniem na rowerze po chorobie. O ile pierwsze kilkadziesiąt kilometrów przejechałam na lajcie, tak w drodze do Pławniowic złapał mnie totalny zgon.Żołądek zastrajkował - echo - pustka.... oj nie było lekko...
Pałacyk w Pławniowicach...

zachwiciła mnie nie tylko jego architektura, bo również...

przepiękne drzewko Magnoli :) Ah... tak romantiko :P Pierwszy raz na oczęta widziałam tak cudniuchne drzewo!!

Niestety mój żołądek nie dał za wygraną i szybko udaliśmy się kilka kilometrów dalej na pizzę do Da Grasso, o ile pizza nie pomogła, to gorąca herbatka już na pewno :) Troszkę długo trwała rekonwalescjencja, ale co nas nie pokona to nas wzmocni i ruszyliśmy w trasę :)
Czekał na nas przepiękny lasek, o jasno zielonym kolorze :) Przejeżdzając szosą czuliśmy się tacy młodzi, rześcy, zieloni ;) Z resztą widać że od razu humorek dopisuje :D

Na trasie złapał nas deszczyk. Zatrzymaliśmy się na przystanku autobusowym w celu wymiany furek ;) Oddaliśmy 3 biki w zamian za ścigacza dla mnie :P Cóż za uroczy gest, znaczy się kolor :D

Jeden z przystanków, a "palma" odbija jak zwykle ;)))))

Kilkanaście km przed Prudnikiem, zaczęły się delikatne podjazdy :) Mielismy już trochę w nogach tego dnia...

ale nie poddawaliśmy się o nie! :D

Widoki nadrabiały :)

W Prudniku okazało się, że w pewnym pensjonacie brakło dla nas miejsca. Monika pojeździła po okolicy, znalazła PRZECUDOWNY HOTEL (o którym więcej napiszę w następnym wpisie) :D
Uradowani ową wiadomoscią popędziliśmy jeszcze tylko poszukać herbatki i różnych % dodatków dla smakoszy na stację Statoil gdzie..... pewną Skosmaczoną Małolatę poprosili o okazanie dowodu osobistego buhahahahaha :D:D:D:D posikałyśmy się prawie co ze śmiechu :D
W pulsometrze niestety siadła bateria więc statów z pulsaka nie będzie :(:(:(
Eh, pierwszy dzień... był cudowny :D
Kategoria Całodniowe, Tour the world - PRAGA 2008
Dane wyjazdu:
22.83 km
0.00 km teren
01:21 h
16.91 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
>>> THE BIG BIG TRIP - PRAGA 2008 :) <<<
Środa, 30 kwietnia 2008 · dodano: 30.04.2008 | Komentarze 8
>>> THE BIG BIG TRIP - PRAGA 2008 :) <<<Bydgoszcz Fordon - Dąbrowa Górnicza - "na skróty" ;))))))
Lans po Dąbrowie:
Castorama x2 :D
hehe
a na koniec poszłam do Moniki pobałaganic ;))))))))))))
Oto efekty mojej pracy! :D
Jutro o 6 godzinie wyjazd a buuuuuuuuuuuuuu <spioch> :D

0-47-20 - Fordon - PKP Bydg Gł. - Pkp D.G. - Kantor ;)
151
171
341
1
46
47
Od jutra... zaczynamy wielką przygodę :D
Dane wyjazdu:
18.90 km
9.00 km teren
00:59 h
19.22 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
30 kwietnia 2008
>>> Bydgoszcz
--> Dąbrowa Górnicza
--> P-R-A-G-A 2008
<--- największa wyprawa rowerowa mojego życia
Poniedziałek, 28 kwietnia 2008 · dodano: 28.04.2008 | Komentarze 19
30 kwietnia 2008>>> Bydgoszcz
--> Dąbrowa Górnicza
--> P-R-A-G-A 2008
<--- największa wyprawa rowerowa mojego życia :D
Abstynencja na BS do 9 maja :)
Obiecuję wrócić cała i zdrowa! :D
Buuuzzzka pa! :D
Będę tęsknić... szczególnie za Kosmaczem i Kobrą ;) hihi
----------------------------------------------------------------------------------------
Zakręcona Panna Młoda :D
Dzisiaj wyszłam za (i na) Białego Misia ;)
Jakie to uczucie, wsiąść na bika po 11 dniach choroby??
Zupełnie tak jakby:
-dosiadało się dualówkę - siodełko obniżyło mi się o 2cm :>
-rower miał napęd torpedowy - wiaterek w plecy :P
-ktoś wmontował wspomaganie kierownicy - oswojenie się z kierownicą 580 mm należy do ciekawych doznań :D
-ktoś włączył wreszcie klimę - ah... ten pierwszy ciepły wiosenny wiaterek muskający odkryte łydki ;)))))
Jednym słowem... poezja ;)))
A powód wyjścia na bika był taki, że musiałam załatwić coś w Osielsku :D Taki motywator, bo bałam się w niedziele wyjsc na rower ;)
No i jak już załatwiłam, to śmignęłam lasem na fordon...
krótkie galotki yeaaaahhhhh :D

na moich slickach momentami było niezłe bujanto :D Ale nic to, powyprzedzałam niedzielnych bikerów i sruuuuuuuuuuuuu na górki obfocić kawałek znajomego mostala ;)

No i tak sobie fociłam fociłam.....

aż w końcu zawróciłam na móją ulubioną traskę w dolinie śmierci... gdy już byłam nad samiuśkim dole przypomniało mi się, że u góry wypadła mi tylnia lampka i "zachwycona" widokiem na osiedle zapomniałam jej podnieść :D
Szybka decyzja - wbijamy na lacza pod górkę :D
Ale nic to, ulubiona traska x2 zaliczona ;)
Później na stację benzynową, ale powietrzajka nieczynna :((
Dzisiaj pakowanko :)
POZDRAWIAM!!!!! :D
AHA!!! Chciałam Wam powiedzieć, że mój miesięczny transfer 3GB na jednym z kont w serwisie republika.pl (gdzie hostinguję fotki) został przekroczony :D buhahaha - dzięki!!! ;)))) :D
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Pierwszy laczek w sezonie ;D
Czwartek, 24 kwietnia 2008 · dodano: 24.04.2008 | Komentarze 21
Pierwszy laczek w sezonie ;DHej dziewczyno... spójż na miiisssiaaa ;D
On przypomni, przypomni na rower wyjśc Ci ;)
Nie spodobało się michowi że powisiłam go rano na ściane nade mnie... :D
Leże sobie właśnie w wyrku, pracuje na kompie a tu nagle słysze wielkie BUM! pssssssssssssssssssssssssssstttttttttttttt!!!!!!!!!!!! ;D
złapałam kapcioszka leżąc w wyrze ;((( w tyle ;(((
No żesz w morde, pierwszy laczek w tym seoznie!!!!!!!!!!!!!!!!! ;D
teraz tylko czekam aż mi przód eksploduje, ktory wisi nade mną jakieś 35 cm, będzie niezła gleba [czyt. piasek we włosach] ;D
Danych z pulsometra nie będzie dzisiaj ;D
O, a wczoraj przełożyłam kierę na Accenta Flatbar :)
Oh chyba sie dzisiaj przetrenowałam, bo jakies skórcze czuje w lewej nodze ;))
Pozdrowionka!!!! ;D
W przyszłym tygodniu spróbuję się rozjeździć po chorobie (cały czas jestem chora :( )
Dane wyjazdu:
114.90 km
10.00 km teren
06:46 h
16.98 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
UWAGA!!! Informacja dot. BikeOrientu
W 99,99999% oficjalna lista osób nocujących - dopisujcie się na nią w komentarzach i pam
Środa, 16 kwietnia 2008 · dodano: 16.04.2008 | Komentarze 67
--------------------------------------------------------------------------------Muszę niestety Was poinformować, że na jakiś czas zawieszam moją działalność bikerską spowodu niewydolności układu oddechowego (tj.zapalenie gardła czy cuś) ;(((((((
Czeka mnie wyro..... [ale troche bs tyż :D ]
ale będe kręcić rowerki w powietrzu:D
hehe
Pozdrawiam :)
--------------------------------------------------------------------------------
Relacja z wyprawy u Kosmy100 tj. no.1 :D :D
--------------------------------------------------------------------------------
UWAGA!!! Informacja dot. BikeOrientu
W 99,99999% oficjalna lista osób nocujących - dopisujcie się na nią w komentarzach i pamiętajcie, że nie ma możliwosci wypisania się hehehe;))))))))
Koszt noclegu w zeszłym roku za 1 dobę, to 25 zł.
-Kosmacz (piątek - niedziela?)
-Młynarz (?)
-Kobra (piątek - ? )
-Tomalos (?)
-DMK & Cykorek (piątek - niedziela)
-DJK &... (piątek - niedziela)
-Karla76 (?)
-agenciara (piątek - PONIEDZIAŁEK - sama i bez internetu dostanę tam klaustrofobii :P )
BikeStatowicze uczestniczący w maratonie, nie nocujący w pokojach:
-Jahoooo :D (piątek - niedziela)
-Pyszard
-Pixon - nie nocuje nigdzie ;).
Do rozgospodarowania są trzy pokoje u Pani Marii, gdzie nocowaliśmy w zeszłym roku.Z tego co wiem są tam pokoje:
1. 3os. na romantycznie ściętym poddaszu (w którym w zeszłym roku nocowali: Piotrek, Tomek, Mateusz)
2. 2/3os. + taras :D (w zeszłym roku nocowały: Monika i ja)
3. ???
Rezerwujemy zatem całe pięterko. Jutro dzwonię. Proszę w komentarzach o dopisanie się do listy bądź ew. poprawki ;)
---------------------------------------------------------------------
Sprawdziłam razem z Kosmaczem: U Mikusia w Toronto wsystko fposiąąąsiu ;)))))))
Zacznijmy od tego, że wyprawa w środku tygodnia pow. 40 km jest u mnie rzadkością... ten wypad prawie co nie wypalił z mojego powodu..... ale udało się!!!! :D
Bydgoszcz - Toronto - Bydgoszcz, drogami okrężnymi, nie zawsze prostymi i lajtowymi buhahaha ;)))) Przeciez wiadomo nie od dzisiaj, ze Monia to zboczeniec przewodnikowo-mapowy :D
Dzionek zacząłyśmy od pysznego śniadanka. Monika przybyła na nie ze świezymi bułeczkami i drożdżówami :D No po prostu żywiołowa kobitka, nie spodziewałyśmy się że przyjedzie z niespodziewanką ;)))) :D hehe
Po małym porannym lenistwie, ruszyłyśmy na Stary Fordon :)
Bydgoszcz - Most na Wiśle w Starym Fordonie...... czyli coś co Kosmacze lubią najbardziej :D

Brygada w Ostromecku (trwa tam remont)

Lwice - nie wierzycie?? :D hiehiehie :PPPP

Widok na Park w Ostromecku

uuuu Kociaki uciekły, zostało po nich tylko tyle ;)))

go go go Monika gooooo!!!!! :D Prawie jak Czantoria ;)

To gdzie jedziemy? Do Moni na herbatkę, czy do Toronto przez Skłudzewo?:D

Gdzie my wylądowałyśmy?? Chyba jednak... pomyliłyśmy drogę ;) A kij z tym, przynajmniej przekonałyśmy się, że pod górę jedziemy wolniej niż kica mały zajączek :)

Black & White & ......... :D

Zamek w Bierzgłowie

Miejsce przed Toruniem - Barbarka. Zaczęło świecic słoneczko..... i akurat telefon się rozdzwonił ;))))

A Panowie to podejdą, czy podjadą do płota?? :D (Kargul&Pawlak)

Poszłyśmy tropic ufo i cipkosy :P

Meridka wpadła pod tramwaj.... smiac sie czy płakac z tego powodu?? :D

Obżartuchy :D

Mikus ;)

ciągle pada........ :P

idealna traska na moje slicki :D Wmordewind i śliskie błotko mmmmm ale szły wiązanki za plecami tej Pani :D

Stary Fordon :)

Monika na moście na Wiśle

Dziękuję bardzo za przesympatyczny i zajebiaszczowski wypad :D Mimo tego, ze najadłyśmy się troszkę błotka, potaplałyśmy się niczym we wannie i zjadłyśmy najlepszą pizze na talerzyku papierowym było megaśnie :D A może wlasnie dzięki temu? :D No i prawie by nas kundel dorwał hehehehe ale wymiekl przy 32km/h ;)))
Pozdr :D
5-41--48
142
177
2324
22
61
14
Kategoria Całodniowe
Dane wyjazdu:
8.13 km
0.00 km teren
00:29 h
16.82 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
292km braklo do regeneracji
Poniedziałek, 14 kwietnia 2008 · dodano: 14.04.2008 | Komentarze 15
292km braklo do regeneracji po wczorajszym ;)po raz first nie uslyszalam na rowerze 'pik pik pik' ;D a co! wolno tyz sie da jezdzic;D
przed wyjsciem zalalam klawiesnice i teraz pisze klaw. ekranowa;p
Nie, nie, jednak nie napiszę czemu tak krótko było ;))))))))
Ruszyłam w stronę zamczyska, by załapać się na jakieś fajne foty:
Zachód:

Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim swoich ludzi
Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim swoje sprawy ;)

Dorwałam fajne drzewko :D
Chwaścik no. 1




chilę później ruszyłam na stację benzynową ;> by sprawdzic co się dzieje z moim kołem że jeżdżę jak na jaju. Okazało się, że ktoś (czyli wiadomo kto hihihi) założył źle oponę, która wpakowała się w pewnym miejscu do środka...

Później miałam jeszcze zrobic dwie rundki wkoło Monte, ale....... hmmm... no po prostu śpieszno mi było na F jak Film :D :P:P:P:P:P
:P
:P
Dane wyjazdu:
101.51 km
0.00 km teren
04:50 h
21.00 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Przepiękna pogoda więc... mykejszyn
Niedziela, 13 kwietnia 2008 · dodano: 13.04.2008 | Komentarze 10
Przepiękna pogoda więc... mykejszyn do Babci :)4don - Zamczysko - Szosa Gd. (tutaj napotkane uaha pieski dwa, w radiowozie ;) ) - z lenistwa nie sfocony stadion Zawisza - PKP - Kanał Bydgoski - Nakielska - ....
- Nakło nad Notecią -
.... - Myślęcinek - Niemcz - Osielsko - Zamczycho - home :)
Wreszcie nastała wymarzona pogoda!! Mimo kilku spraw na głowie, postanowiłam urwać się w domu w celu odwiedzenia Babci w Nakle n. Notecią :) Dawno już mnie tam nie było :)
Już od rana moc wrażeń. :P Po pierwsze, wyruszyłam o godzinie kościołowej, a co za tym idzie na ścieżkach rowerowych straszyły mocherowe berety :P Slalom był nieziemski. Po ponad 2 km jazdy pod zarąbisty wiaterek stwierdziłam, że mam nieposmyrany napęd i że pulsometr mi nie domaga - w tył zwrot :D
I tym oto sposobem na dzień dobry dorobiłam sobie ponad 5 km jazdy, toż to czyste szaleństwo ;))
Przez całą drogę do Nakła zmagałam się z wiatrem, ale kto by się tym przejmował kiedy słoneczko ogrzewa karczycho :)
Kilkanaście kilosów dalej "spotkałam" znajomego mojej funfeli Szyszuni, który kiedyś tam zagadywał mnie na n-k... ciekawe czy mnie poznał w realu? :P
"Standardowo do pracy" :D Tzn nad Kanał Bydgoski :)
Mój ukochany Kanał Bydgoski :)

Śluza nie-Opatowicka, z dedykacją dla Czesia i rodziny :)

Jemiołoski nad Kanałem, specjalnie dla Młynarczyka :)

A dla Moniki, mamy kawałek mosteczka :)

Patataje dla siostry Piotrka :) Wyczaiłam je jadąc z góry, a jak tylko znalazłam się "na ich poziomie", niestety przysłaniało mi je podwyższenie terenu... ...by się do nich dostać, musiałam najpierw pokonac głęboki rów, strome podejście.... ... i oto są :)



A stąd przyjechałam i wyczaiłam kunie :)

Dziewięćsetno letni Dąb w Potulicach im Władysława Szafera... miłego przewijania zdjęcia... a tutaj damy z dedykacją dla Asicy, żeby sobie rolkowała mozolnie fotę ;))))

Jako że mi fotencja nieco nie wyszła, zamieszczam tyż taką z neta:
:)Nie pamiętam dokładnie cóż to było, ale to już Nakło i coś w rodzaju "spieniacza" wody na Kanale Bydgoskim... tak tak, on się ciągnie aż do Nakła :)

Widoczek na cukrownię... ciekawe czy w swoim domu posiadacie cukier z Nakła? Pracuje tam mój wujek :)

No i wreszcie dojechałam do Babci :) Ale była akcja ;D Zadzwoniłam domofonem - otworzyła mi drzwi. O dziwo (!!!!) nie wyszła na klatkę zobaczyc kto przyszedł. To chyba z lenistwa... wchodzę na legalu z rowerem do mieszkania... no i jeszcze zza drzwi się odzywam, a kiedy otwieram drzwi do pokoju, zrobiła oczy jak 5 złotych, bo myślała że ktoś o kulach wchodzi, a o 13 słyszała jak jedzie karetka ;))) hehehe ah ta wyobraźnia!! :P Załapałam się na pyszne ciasto z jabłkami... i na moją ulubioną bułę ze śmietankowym serkiem topionym :D nie ma to jak u babci :D Chwile pogaduliłyśmy i w drogę :)
Rynek w Nakle

Bocian biały (Ciconia ciconia) - tj. klekoty tuż za Nakłem - w Występie, special for Tomalos :D

później było "długo długo nic...." :D Po ok. 84 kilometrach, naszła mnie ochota na wydłużenie dystansu :D Długo nie myślalam i ul. Nakielskiej udałam się w stronę Myślęcinka :D Tam czekał mnie super zajebiaszczy podjazd..... oj po tych 80 kilosach to była po prostu MOC!!!!!!!! :D W ogole powrot był z wiatrem, to jakos jej zbytnio nie brakowało do szaleństw :)
Objechałm sobie jeszcze na Niemcz... a tam przebiegły mi przez ulicę dwa białe jak śnieg i włochate dupska :D hehehe pierwszy raz udało mi się sfocic Sarenki :) Przepraszam że od tylca :) hmmm zadedykujemy je Krzyśkowi (Winq) :D

Pokręciłam się tam jeszcze chwilkę i z rezerwą 7 kilometrów do sety popędziłam do domku zajadając się Krówkami (Michałki zbieram dla Karli76 :D) :)
Aaa i fajnie było tak wracac do domku na pulsie ~143 :) Normalnie im dłuzej kręce tym lepiej :D No dobra, z wiatrem miałam i końcówkę potraktowałam lajtowo :D
hmm i to by było na tyle :D
Chyba nie musze pisac ze bylo zajebiaszczo, pomimo tego, że stuka mi cos w suporcie i lewe kolano nie domaga... chyba się dobrali do pary :D
Amenos :D
Tak sobie dzisiaj pograłam w skojażenia i dedykacje na fotkach..... ale oczwyście są dla Was wszystkich :D Takie małe wytłumaczonko ;)
4-40-19
150
172
2025
6
57
35
Kategoria Całodniowe
Dane wyjazdu:
26.96 km
3.00 km teren
01:23 h
19.49 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
5stopni, mocny wiatr.... udało się
Sobota, 12 kwietnia 2008 · dodano: 12.04.2008 | Komentarze 10
5stopni, mocny wiatr.... udało się bez deszczu :) A prało żabami z nieba przez pół dnia:PFordon - uwaga uwaga... zmiany: JARUŻYN :D - Strzelce Górne - Borówno - gdzieś tam w lewo ;) - Jastrzębie - chwilka Szoską Flashową ;)) - Niwy1 - Osielsko - Zamczysko - home :)
fajne furki :)

rok w rok jestem w Borównie po dziesiątki razy, ale tego cmentarzyka jakoś nigdy nie przyuważyłam - wstyd!

nad Pogo....... II...... znaczy się w Borównie :P II, albo III albo I, nie wiem ;))) :D

Nie pamiętam nazwy, ale nowy obiekt na mej drodze, w Jastrzębiu (jechałam tam first raz)

pulsaka brak, bo za mało go wodą obsmarowałam ;P
sory za te beznadziejne foty, ale wlasnie sie skapnelam, że mialam pomazany obiektyw :D powinnam dostac po paluchach hehehe "ale to nie ja!!" :D
Pozdr :)
Dane wyjazdu:
18.29 km
5.00 km teren
01:00 h
18.29 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
Małe regenerejszyn
Wtorek, 8 kwietnia 2008 · dodano: 08.04.2008 | Komentarze 26
Małe regenerejszynDolina Śmierci - Osielsko - Szosa Gdańska - Zamczysko - Home.
Zmarzłam dzisiaj potwornie w pracy brrrrrr, ale jakoś rozgrzałam się przed monitorem ;))
Słońce, którego dzisiaj cały dzień brakowało, zachęcało do ruszenia tyłeczka... jedynie co, to paskudny wiatr obniżał surowo temperaturę.
I nie żałuję że ubrałam czapeczkę pod kask, coś na szyję, kurtaję :) Brakowało do kumpletu tylko łapawiczek z paluchami, ma ktoś może na sprzedaż "adaptery" do tych bez palców? :D:D:D
Mimo wszystko bardzo miły wypad, z przepięknym zachodem słońca :)
hmmm nie pamiętam skąd taka fota ;) (18:56)

goniąc za cieniem...... (18:59)

znalazłam rowerek ;) (19:00)

Zachód słońca, w rzeczywistości bardziej piękniejszy :) (19:24)
Nie wie może ktoś co mam zrobic, żeby mój aparat nie był tak wrażliwy na tą ognistą tarcze?
Miało byc z dedykacją dla Moniki, specjalnie szukałam w Osielsku miejscówki... no ale.... nie wyszło ;(((((

mały lifting ;)

pozdrawiam :)
1-00-37
147
177
428
7
74
17

