Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec2 - 0
- 2026, Czerwiec1 - 0
- 2024, Sierpień2 - 0
- 2022, Wrzesień1 - 0
- 2022, Lipiec1 - 0
- 2022, Styczeń1 - 0
- 2021, Lipiec1 - 0
- 2021, Czerwiec1 - 0
- 2021, Kwiecień4 - 0
- 2019, Lipiec6 - 0
- 2018, Czerwiec2 - 1
- 2018, Kwiecień1 - 0
- 2017, Maj1 - 2
- 2016, Listopad1 - 0
- 2016, Sierpień2 - 2
- 2016, Lipiec3 - 1
- 2016, Czerwiec2 - 0
- 2016, Maj3 - 0
- 2016, Marzec1 - 2
- 2015, Listopad2 - 0
- 2015, Październik1 - 0
- 2015, Sierpień7 - 4
- 2015, Lipiec2 - 0
- 2015, Maj5 - 3
- 2015, Marzec1 - 2
- 2015, Luty1 - 0
- 2014, Listopad2 - 0
- 2014, Wrzesień3 - 1
- 2014, Sierpień8 - 0
- 2014, Lipiec7 - 1
- 2014, Czerwiec3 - 1
- 2014, Maj3 - 0
- 2014, Kwiecień2 - 4
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 4
- 2014, Styczeń1 - 1
- 2013, Listopad3 - 3
- 2013, Wrzesień2 - 3
- 2013, Sierpień6 - 6
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2013, Maj1 - 1
- 2013, Marzec1 - 1
- 2012, Listopad1 - 2
- 2012, Sierpień1 - 1
- 2012, Lipiec1 - 3
- 2012, Czerwiec2 - 11
- 2012, Maj1 - 1
- 2012, Kwiecień1 - 2
- 2011, Listopad1 - 14
- 2011, Październik1 - 11
- 2011, Sierpień2 - 5
- 2011, Lipiec3 - 3
- 2011, Czerwiec1 - 8
- 2011, Marzec2 - 31
- 2011, Luty2 - 19
- 2011, Styczeń1 - 14
- 2010, Grudzień1 - 3
- 2010, Listopad3 - 9
- 2010, Październik4 - 18
- 2010, Wrzesień3 - 16
- 2010, Sierpień2 - 12
- 2010, Lipiec1 - 4
- 2010, Czerwiec4 - 32
- 2010, Maj3 - 8
- 2010, Kwiecień1 - 11
- 2010, Marzec1 - 13
- 2010, Luty2 - 17
- 2010, Styczeń1 - 9
- 2009, Grudzień3 - 18
- 2009, Listopad2 - 14
- 2009, Październik1 - 9
- 2009, Wrzesień2 - 7
- 2009, Sierpień4 - 17
- 2009, Lipiec11 - 49
- 2009, Czerwiec12 - 50
- 2009, Maj9 - 23
- 2009, Kwiecień11 - 31
- 2009, Marzec5 - 4
- 2009, Luty4 - 0
- 2009, Styczeń2 - 0
- 2008, Grudzień3 - 0
- 2008, Listopad6 - 25
- 2008, Październik11 - 47
- 2008, Wrzesień12 - 90
- 2008, Sierpień14 - 76
- 2008, Lipiec14 - 68
- 2008, Czerwiec20 - 167
- 2008, Maj19 - 132
- 2008, Kwiecień12 - 275
- 2008, Marzec10 - 194
- 2008, Luty9 - 120
- 2008, Styczeń8 - 63
- 2007, Grudzień4 - 46
- 2007, Listopad5 - 131
- 2007, Październik9 - 147
- 2007, Wrzesień15 - 179
- 2007, Sierpień18 - 121
- 2007, Lipiec10 - 122
- 2007, Czerwiec9 - 96
- 2007, Maj11 - 143
- 2007, Kwiecień16 - 301
- 2007, Marzec5 - 28
- 2007, Luty1 - 12
- 2007, Styczeń2 - 13
- 2006, Grudzień3 - 33
- 2006, Listopad1 - 0
- 2006, Sierpień1 - 0
- 2006, Lipiec1 - 0
Dane wyjazdu:
19.20 km
19.20 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Kujawia Orient - Bydgoszcz :-)
Niedziela, 15 listopada 2009 · dodano: 15.11.2009 | Komentarze 6
Kujawia Orient odsłona no.1 :-)Dzisiaj odbył się pierwszy rajd na orientacje pod osłoną Kujawii.
Zostaliśmy zaproszeni do lasów na glinach. Myśleć byłoby można że będzie to przytulny oriencik z punkciku do punkciku, ale w rzeczywistości było inaczej........ w końcu nie daleko pada jabłko od jabłoni: KujawiaXC -> KujawiaOrientXC :D:D:D:D

no to od początku ;D
Pogoda piękna, stawiło się na starcie ok. 25 osób, niestety bez VIP'a Sebka który nie miał możliwości dotrzeć na Kujawię ;>. Na pewno dostałbyś wyróżnienie, chociażby słowne ;) za zawodnika z najdalszej miejscowości hehe :)))
Kiedy usłyszeliśmy magiczne "start", zauważyłam że przednie koło źle założyłam - nie działał licznik :D Wszyscy ruszyli a ja... serwis, przekładka i dopiero mogłam ruszać, przecież na oriencie bez licznika ani rusz! :D
Odnajdując arcy prze-trudny pierwszy PK, znowuż nastawiałam nadajnik i magnesik w kole, więc minutki cenne leciały a przede mną 9 PK :P
Mapka 1:50 000 hmmm w którą teraz stronę? Wcześniej było łatwo bo po prostej, a tu teraz trzeba myśleć gdzie wschód, gdzie zachód ;)
Ruszyłam zatem i jakoś udało mi się odnajdować kolejne PK :) Czasami brakowało wielu dróg na mapie, przez co dużo się wahałam którędy jechać, ale jak już pojechałam na "czuja" po tych DŁUGICH (!!!!) rozmyśleniach to zawsze dobrze :)
Najwięcej wahań przysporzył mi PK, przy rozwidleniu dróg, jeden z pierwszych; punkt na polanie; oraz... ten na wzgórzu dzięki któremu zrezygnowałam i zaczęłam rozmyślać że czas do mety zasuwać a nie pierd...pierdziulić się z moją kiepską orientacją w terenie w dodatku po wzgórzach ;D Objechałam ich chyba z 4 i nie widziałam PK :(((( Czułam się jak pijany zając nie wiedzący na co ma jeszcze wjechać (wysokiego!!) :P Ze względu na czas, zrezygnowałam z PK9, jak się później okazało troszkę nie słusznie. Dojazd do PK7 - ostatniego na mojej mapie, to wielki freestyle ;D To w prawo, pod górkę, z górki na butach na pazurki, w lewo... w chaszcze, chaszcze, chaszcze... przy płocie od szosy no.5.... ale przez chaszcze, chaszcze....... czyżby już droga? o JEST PUNKT!!! Punkt leżący przy przecince, no to BUCH! w przecinke, będzie krócej ];->
Przecinka jednak szybko się skończyła i kolejne 0,5km pokonałam w ślimaczym tempie po lesie i nie rzadko w chaszczach z buta ;D Ale za te "ułatwienia" bylam zła! :D
Na mecie zjawiłam się jako pierwsza z kobit ale... z zaliczonymi 8 PK ;-) Gdybym tylko nie zrezygnowała z szukania pozostałych PK, to na pewno dojachałabym mniej więcej tak samo jak Gosia, tudzież może z 20 min później ;-)
Ogromne gratulacje za zalatującą harpaganem trasę dla Kity :D Nie było łatwo, (tereny bardzo interwałowe), punkciki trzeba było sobie czasami dobrze skojażyć, ale to jest właśnie piękne w orientacji :)
Oficjalnie zajęłam zaszczytne II miejsce z czego bardzo się cieszę bo sama sobie na nie zapracowałam (jechałam sama) :-))
Myślę że był to jeden z ostatnich wypadów rowerowych w tym roku.
Odbębnię jeszcze coś w grudniu i niedługo wiosna ;-)
Pozdrawiam!!!
Kategoria Zawody, imprezy, T jak terenowe
Dane wyjazdu:
91.00 km
40.00 km teren
05:00 h
18.20 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
III BYDGOSKI ROWEROWY RAJD NIEPODLEGLOSCI 11 listopada 2009
Środa, 11 listopada 2009 · dodano: 11.11.2009 | Komentarze 8
III BYDGOSKI ROWEROWY RAJD NIEPODLEGLOSCI 11 listopada 2009Dzisiaj stwierdziłam, że teraz Agę rowerującą można spotkać tylko na rowerowych imprezach :P Life is brutal and very kopas w dupas, nie wiedziałam że polubię jazdę samochodem ;) Żartuję... no może trochę ;) To Nazgul zabiera mi czas i chwała mu za to wielka.
Dzisiaj wybrałam się na coroczny, 3 już Rajd Niepodległości - mój -2 - organizowany przez stowarzyszenie RowerowaBrzoza.pl
Pobudka o 5 rano... chce mi się spać, za oknem ciemno, niuniek jeszcze śpi...... śpię dalej! :D
Godzina 6 rano... pora się zwlec z wyra :) mój pychol idzie ze mną na spacer, po czym wracamy do domu i szykuję się do wyjazdu... mam na to trochę ponad godzinę a do zrobienia wiele istotnych rzeczy!
Śniadanie, szukanie ciuchów które pochowane były po różnych kątach pokoju, części rowerowych...
Dnia wczorajszego, zauważyłam, że przy przenoszeniu łańcucha który leżał do czyszczenia moja mother zagubiła mi połowę spinki :( Więć albo kucie łańcucha albo... ostatnia deska ratunku - dziękuję Krzysiek :-)))))))))
Zapakowałam się szybkim tempem do samochodu i "no to sruuuu" na pompajkę, z małym stresikiem czy aby pompajka działa (ale na JET'cie rzadko kiedy nie działa) i czy zdążę na Rajd ;)
Na szczęście ulice puste... ;)
Na Starcie byłam przed ekipą nadjeżdżającą z Brzozy :) Super, udało mi się zdążyć moim bezłańcuchowym pojazdem wyciągniętym z blachosmrodu :)
Szybka interwencja mechanika w moim wykonaniu i rower zdrów jak ryba, można jechać :)
Sam rajd był jak zawsze piękny i długo by pisać - a i tak nie odda się całego klimatu i tego co wtedy w duszy gra :) ... więc... po prostu trzeba to przeżyć na własnej skórze :))
Jak co roku ulice puste, miasto jeszcze śpi, a nasza rowerowa załoga rankiem jest gotowa do Rajdu. Pierwsze kilometry są zawsze intrygujące, gdyż co rusz spotyka się znajomych i czasami można porozmawiać z kimś kogo daaawno na rowerze się nie widziało :) Tak jest, ten rajd łączy wszystkich tych, którzy z różnych względów nie mogą spotkać się na co dzień - w ten dzień spotykamy się wszyscy w słusznym patriotycznym celu. W eskorcie Policji przemierzamy kolejne osiedla i miejscowości. Jest fajnie na trasie, ale w miejscach Pamięci Narodowej zawsze ogarnia nas zaduma i całkiem spontanicznie na chwile odrywamy się od rowerowych myśli... ... ... ...
Każdy kolejny Rajd pozostawia maleńki ślad gdzieś głęboko w każdym z nas :) Dla nas rowerzystów nie jest zwykłym dniem wolnym od pracy, a dniem Hołdu dla tych, którzy polegli za naszą Ojczyznę. I życzę każdemu aby w tym Rajdzie odnalazł cząstkę siebie i odkrył, że chociaż życie pędzi do przodu warto się na chwilę zatrzymać.
Przejechaliśmy piękne 90 kilometrów, pogoda jak zawsze DOPISAŁA!! Mimo że miało padać, to było sucho, ciepło, humory dopisywały, ekipa również :)
W takiej grupie nie straszne nam wiatry i deszcze, ale dobrze jak ich nie ma :)))
Pomimo wczorajszej załamki i dzisiejszego zastanawiania się nad aktualną formą bardzo cieszę się że pokonałam te wszystkie przeciwności i nie poszłam schować nosa pod kołdrę z żalu jaki ten świat jest zły ;-) ;-) ;-)
Jeszcze raz dziękuję Krzyśkowi za spinkę do łańcucha :):):):):):):):):):):):):):):) Pewnie nie zdążyłabym na rajd gdybym musiała imadłem rozkuć łańcuch...
Organizator - p. Zbyszek z RowerowejBrzozy oraz "bratnia dusza" ;-) - na Placu Wolności

Sznurek rowerzystów dojeżdżający na Dolinę Śmierci - Fordon

Pomnik - Dolina Śmierci



Ku pamięci, składanie znicza.

Ekipa pod Golgotą, nowy nabytek na naszych górkach, który nawet widzę z balkonu a w nocy albo jak jest śnieg to straszy bo nigdy nasze górki tak masakrycznie oświetlone nie były w oddali ;P

kolejny z wielu punktów - Pyszczyn - obelisk Poległych Żołnierzy 8 Pułku Piechoty w Pyszczynie w 1945r.

Dębowa Góra - miejsce straceń około 800 ofiar zamordowanych przez okupanta - mężczyzn, kobiet i dzieci. Masowy grób odkryli mieszkańcy okolicznych wsi we wrześniu 1944. We wrześniu 1939 r. doszło tutaj również do walk leśnych między oddziałami pierwszego batalionu 35 Pułku Piechoty Wojska Polskiego z niemieckimi oddziałami pancernymi. W wyniku walk poległo 20 polskich żołnierzy. W grudniu 1946 r. przeprowadzono ekshumację zwłok poległych i pochowano na cmentarzu w Wudzynie.

Patriotycznie ;> Gosia i Michał

Koronowo:

W Sicienku zastaliśmy znicz z roku ubiegłego :) Tam nigdy nikt jeszcze nic nie rozkradł, w zeszłym roku był znicz z I rajdu :)


Meta Stary Rynek :) Szczęśliwi i mający lekki niedosyt ;-)



a w domu czekała na mnie moja mała pchełka, ktora była też nas zobaczyć na dolinie śmierci :)

Dziękuję za udany rajd, Organizatorom za wytrwałość w organizacji, oraz wszystkim uczestnikom. Do zobaczenia za rok!!
Kategoria Całodniowe, Zawody, imprezy
Dane wyjazdu:
29.16 km
27.00 km teren
01:53 h
15.48 km/h:
Maks. pr.:39.53 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Fordon Bike - czyli nasz fordoński rajd na orientacje :)))
Niedziela, 4 października 2009 · dodano: 04.10.2009 | Komentarze 9
Uwaga, pierwsza pozytywna wiadomość: znalazłam licznik od wyprawy na Bornholm hehehhe. A był w szafie z ciuchami (co on tam robił?)Dzisiaj oto, po raz pierwszy po 52 dniach wsiadłam na mojego białego micha :)
Powód - rajd rowerowy na orientację - Fordon Bike, który odbył się jakiś 1km od domu, po przepięknych terenach na górkach fordońskich :)))
Jest to 3 edycja i oczywiście udana :)
Dzisiaj, pedaliłam z Pichulcem i dobrze się bawiliśmy, mimo tego, że zdarzyło się pomylić na mapie prawo z lewym ;))))))
Było i chaszczo-rowero-chodzenie, i błądzenie, i ślepota, i podpytywanie się ludzi ;), i wmordewind ;) no i oczywiście perfekcyjne trafienia na punkty też się zdarzały:))
Ogólnie sympatycznie :)
Rower i ja niestety nie jesteśmy w formie hehehe, no ale cóż, rower się podreperuje (po przeprawie przez pilice i nieserwisowaniu dostał w kość, a raczej support ;D ) i ja zacznę więcej jeść i będziee ok ;))
Pozdrowienia od przyszłego bikera i ja również wszystkich serdecznie pozdrawiam!
foto by Wab, KujawiaXC Ostromecko 26 wrzesnia 2009 - mój czarny miś do kompletu :))
Kategoria Zawody, imprezy
Dane wyjazdu:
0.05 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:
"Dzień bez samochodu"
Wtorek, 22 września 2009 · dodano: 22.09.2009 | Komentarze 6
Dystans, to kilka metrów na rowerze Kity, w niedziele, w Myślęcinku, świeżo po zlocie owczarkarzy ;) moje Nazulątko wyrywało się do mnie... będzie z niego dobry kompan do rowerowania :))moja kudłata radość i spełnienie marzeń :))))
Nazgul i siostrzyczka z miotu Nadja... na łikendowym zlocie owczarków niemieckich, gdzie znowu zobaczył swoich Hodowców, mamę, tatę, ciocię i siostrzyczkę ;)))
Pozdrawiam wszystkich cieplutko :)
filmik ze zlotu i pracy z Nazgulem :)) patrz > 3minuta 20sekund ;)
http://www.youtube.com/watch?v=m2J5rMPLFmY
Dane wyjazdu:
0.05 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Ah jak przyjemnie ;)
Niedziela, 6 września 2009 · dodano: 07.09.2009 | Komentarze 1
Wczoraj, tj. 6 września rozpoczęłam rowerowy miesiąc na... rowerze treningowym Kettler, umieszczony na holu hotelu w mieścinie Dźwirzyno. ;) Oj bardzo chce mi się iść na rower! :) Po 15 ochoczych obrotach korbą, zrobiło mi się baaaaaardzo gorąco... i nie miałam już sił... co jest, chcę a nie mogę?? No cóż, przymusowo wyszłam się przejść na spacer nad morze, i zobaczyłam to cudo... a do 14'stej odchorowywałam weselicho bardzo mocno, zwijając się z niego ok godziny 22 :( I żeby nie było, nie z żulostwa, a z łakomstwa "trochę tego i trochę tego i tamtego, a na koniec zapiję colą". W efekcie nie będę pisać co było, ale drugi raz w życiu miałam solidną okazję poćwiczyć celowanie do... ;)))W efekcie nieźle mną bujało jak szłam pod wiatr nad morzem, dawno nie miałam takiego zgonu :P
Niestety i stety nie mam okazji pojeździć na rowerze, z uwagi na mojego włochatego Przyjaciela którym się zajmuje. Teraz on daje mi nie mały wycisk i wiele radości, na pewno będę w formie na następny rok i sobie pojeżdżę :)
Pozdrowienia!
Moje kudłate 11'tygodniowe szczęście :-) /only GSM
http://www.youtube.com/watch?v=4ksKgw-5HNQ
Dane wyjazdu:
3.50 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Kto nie ma w głowie ten... zdejmuje micha ze sciany i ma w nogach :)
Czwartek, 13 sierpnia 2009 · dodano: 13.08.2009 | Komentarze 14
Bo..."Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, i tygodni smutku i rozczarowań." //—Paulo Coelho
;)
Dzisiaj dystans na moje kochane ;p stanowisko pracy - po pracy... gdyż znowu czegoś zapomniałam wziąć, tym razem telefonu :P Chyba ci ochroniarze to mnie kiedyś przez płot zaczną kazać skakać :D
Jutro jadę do Łodzi... pierwszy raz w życiu nie zahaczając o BikeOrient! Ale do zobaczenia w przyszłym roku na pewno! :)
nadal brak licznika :(
pozdrawiamy, Aga, Biały Miś i Nazgul ;-)
Kategoria T jak terenowe, z Nazgulem :)
Dane wyjazdu:
35.00 km
0.00 km teren
01:35 h
22.11 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
szosowo slickowo oraz z deczka terenowo
Wtorek, 11 sierpnia 2009 · dodano: 11.08.2009 | Komentarze 0
szybki nieplanowany ;) tj. spontaniczny na maxa wypad od Auchana po Zamczycho, Niwy, szoska gdańska, okolice Borówna, Strzelce G... Górne ;), Jaruzyn, 4don, przylesie, 4don, dom ;)miło się jeździło, nie za ciepło nie za zimno (ubrałam bluze i było ok).
mojego licznika nadal brak! dystans z licznika Kity plus na oko.
przydałoby się umyć też rower wreszcie od bike orientu hehehehe ;)))
Serdeczne gratulacje dla ekipy dookoła Polski! Brawo! Wyśpijcie się porządnie i zrelaksujcie, zasłużyliście na to! :)
Do zobaczenia na Kujawii XC w Ostromecku!
Kategoria S jak slicki
Dane wyjazdu:
12.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Bornholm wszystkie 1-5 dni opisane, zapraszam.
Sobota, 8 sierpnia 2009 · dodano: 08.08.2009 | Komentarze 2
Skończyłam opisywać 5 najpiękniejszych dni wyprawy na cudownej wyspie Bornholm.Zapraszam do foto-relacji. Po kliknięciu na link, namawiam do zaparzenia sobie dobrej herbaty, gdyż ilość zdjęć będzie się kilka chwil wczytywać (jest ich koło 200). ;)
RELACJA
Dzisiaj mały wypad w koło fordonu. Od wyprawy nie mogę znaleźć mojego licznika... czyżby wchłonął go mój pokój tak jak niegdyś mój dowód który znalazłam po pół roku? ;-)))
Dystans na oko ;)
Pozdrawiam, wszystkich którzy mocno rowerują, Ekipę Dookoła Polski, wszystkich towarzyszącym im no i oczywiście moją Bornholmianą ekipę całe BikeStats i w ogóle hehehe ;D
Kategoria S jak slicki
Dane wyjazdu:
20.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Powrót z Bornholmu i Kołobrzegu
Sobota, 1 sierpnia 2009 · dodano: 11.08.2009 | Komentarze 1
brak licznika dystans na oko (15km pkp bydg - 4don +5km po kg)w pracy nikogo, w domu nikogo... był czas żeby ze spokojem pownosić bagaże na IV piętro
mają wolne :))) do przyszłego sezonu... bo wtedy...
Kategoria S jak slicki
Dane wyjazdu:
89.05 km
0.00 km teren
05:00 h
17.81 km/h:
Maks. pr.:4138.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Bornholm 2009 - wyspa marzeń! DZIEŃ V -> Bornholm - PL <-
Piątek, 31 lipca 2009 · dodano: 07.08.2009 | Komentarze 6
Bornholm 2009 - wyspa marzeń! DZIEŃ VMoja piosenka tego Bornholmowego dnia :-)
http://youtu.be/DquxhG8jj8c
Piąty dzień, ten jedyny niepowtarzalny. To dzisiaj powolutku zmierzamy do zamknięcia w piękną postać wspomnień wyprawę na Bornholm. Uświadamiam sobie że marzenia się spełniają, że chociaż czasami jest źle, można odnaleźć w życiu kilka chwil radości. :-)))
No to do dzieła!
Dzisiaj dzionek przywitał nas niezwyczajnie. Koło 6, budzi nas małe plumkanie za oknem... tfu... plumkanie i za oknem? Było to tylko zwyczajne oberwanie chmury nad naszymi namiotami!!! :)
Budzimy się, wskakujemy do Sebka namiotu i debatujemy... co dalej? Wcinamy śniadanie i rozmyślamy... (niektórzy uśmiercają jakieś małe robalki kciukiem, cieszę się że jestem wege ;)))) ) ...i tak musimy stąd wyjechać na statek, więc? Nie myśląc wiele, wszyscy byliśmy zgodni i zaczęliśmy pakować namioty. Nie było to przyjemne, ale jak mus to mussss. Odzialiśmy się w różne szeleszczące wdzianka i jakoś przetrwaliśmy ;)
Powoli niebo się przejaśniało... gdy już wyjeżdżaliśmy z naszego pola namiotowego, niebo ponownie odzyskiwało swój błękitny kolor - szczęściarze!!! :))) (wiatraki w tle)
Dzisiaj w planach zdobycie 4 z 4 rotund na wyspie...
czyli rotundę w Nyker!
przyzwyczailiśmy się już do tych pustych, gładkich uliczek... :))
Do rotundy było trochę pod wiatr... trochę sił mnie to na dzień dobry kosztowało, tym bardziej, że w bidonie tylko pycha woda o smaku i zapachu wczorajszej zupki chińskiej hehe ;-) Miodzio ;P Z deczka wysuszona ;) usiadłam sobie w przejściu budynku i czekałam na towarzyszy, nawet samej nie chciało mi się bidonu napełnić ;)
Po kilku łykach chłodnej wody, od razu zachciało się żyć! :)))
Sebek wypatrzył po drodze taki oto cudny kamieniołom.
Łosie z nas, że chcieliśmy jechać dalej!! Dzięki Sebek :)
W drodze do okolic Ronne mój mały orientacyjny error ;D Pojechaliśmy za daleko... pomieszały mi się kierunki... ale nadrobiliśmy może z 1 km :)
Jako iż mieliśmy pod wiatr, całą droga powrotna zapowiadała się z wiatrem, a my mieliśmy wykręcony świetny czas, pozwoliliśmy sobie zahaczyć o lotnisko.
nie kłamię, był wtyłowind, yeahh
Serwis podniebnych maszyn
Po drodze tak miło się jechało, że postanowiliśmy zrobić sobie przerwę na przeglądanie "witryn sklepowych" ;-))) Komu kartofelki? :)
tego domku Roksana mi nigdy nie zapomni ;D;D;D Głównie dzięki temu, że nie dość, że skręciłyśmy w jego stronę zamiast do Ronne, to jeszcze go sfociłam hehehe
Śmigamy sobie pięknie z wiatrem, i znajdujemy piękne miejsce widokowe na Bałtyk... cuuudooo!!!
Sebek i plaża
Zwiedzamy również w środku kościółek w Pedesker. Byłyśmy juz to z Roksaną.
piękne te stateczki...
i organy... coś dla mnie ;D
nutnik... może kiedyś wezmę się za rozszyfrowanie tego i wrzucę moje wypociny na BS ;)
Kolejny cel to Oster Somarken... tutaj kolejny mój błąd, bo popędziłam prosto, zamiast ścieżką rowerową. Na szczęscie w porę się skapnęliśmy że znowu "zaspałam" ;)
Znęcamy się nad kuniami :)
Tutaj przekazujemy pałeczki czyt. przewodnik Sebkowi, my tu byłyśmy pierwszego dnia, więc nie wtrącamy się do planu zwiedzania :)
środek młynów Suseregardmolle - zdjęcia młynów w 1 dniu wycieczki.
dalej lecimy na plażę... zachęcam do tego moich towarzyszy i nie żałujemy :)
cud i miód :)
dlaczego długi rękaw? Otóż wszystkie koszulki z kr. miałam mokre, a nogi sobie troszkę spaliłam i nie chciałam ich dopiec :) Żeby nie było, kolejna górna warstwa to strój kąpielowy ;)
przecudne, mieniące się promieniami słońca fale i morski błękit!
wydmy
plaża again :)
kamolce w morzu, super widok!
nie moglam oderwać aparatu naprawdę :))
łabędzie w locie.
Roksana i Sebek :)
kamolki again and again :) pozbierałam kilka nieco mniejszych kamolków do mojego mini glonojadkowego aqua... jeden kamolek już cmokają, a niedługo zrobię im całkowite przemeblowanko :)
Sebek zalicza punk przecięcia równoleżnika z południkiem i lecimy do Dueodde.
Po drodze mamy z wiatrem... rozmawiamy i podśpiewujemy sobie z Roksaną stare (i nowe ;) ) dobre polskie przeboje :)))))
Stąd też link do klipu Indios Bravos na początku opisu :)
W "dudach" ( ;)) ) kosztujemy niesamowicie ogromne i pyszne lody... nigdy wcześniej nie jadłam tak boskich, ogromnych lodów jak te w "dudach"!!! Wcinając lody, lecimy na plaże, tam krótka sesja zdjęciowa, przyglądamy się z plaży latarnii morskiej i wracamy się do rowerów. Oczywiście wszystkie stoją nietknięte ;) Po drodze mamy zwiedzać fortyfikacje... ale zbrakło drogi i drogowskazu do nich. Kolejny punkt do zaliczenia następnym razem ;D
Dom artystki przy drodze rowerowej do Ronne :)
Pytanie za 100 punktów... ile widzisz waluty na obrazku?? ;D Mała podpowiedź... podliczamy wartość wszystkiego prócz asfaltu ;) (klik na powiększenie)
Po wydaniu kilkudziesięciu koron w Netto, oraz oddaniu butelek, udajemy się do portu. Ostatnie spojrzenie na port z perspektywy siodełka ;)
michu zakwalifikował się jako pierwszy do wejścia na pokład - ZDRAJCA!!!!!!! ;)
Pakujemy się na górny pokład i... powolutku żegnamy się z Nexo...
Odpływamy... ale nikt się nie smuci, humorki dopisują :)
no... może troszkę rozmyślamy o tym co było ;)
następny przystanek - Poland :P
Nasza wyspa marzeń :)
Wypływając na pełne morze, dostajemy od Neptuna trochę rozrywki... :) Naszą małą jednostką buja z lewej na prawo... zajmujemy miejsca VIP'owskie na tylnej częsci statku i zabawiamy się na koniec dobrej przygody ;) Przy pomocy kilku fal, prawie zatopiliśmy naszą jednostkę ;-)) Przejście z jednej strony na drugą bez ślizgnięcia się jest cudem... wystarczył jeden raz co mnie zarzuciło i w sekundę znalazłam się na drugiej stronie, żeby w drugą stronę trzymać się w drodze na koniec statku wszystkiego co się da ;D Z pomocą nadchodzi Roksana i jej pomocna ręka :D Po chwili szukając większej ilości wrażeń schodzimy pokład niżej - tam duńczycy urządzają "imprezę" i zostają wyproszeni przez majtka ;) a przecież tylko ich dopadła fala hehehe... Niestety, po zmienieniu kierunku płynięcia, rejs był nuuudny i odezwało się we mnie nadrobienie ilości snu ;)
Jeszcze tylko zachód słońca... :)
nic nam więcej nie potrzeba... oprócz błękitnego nieba :)))
powoli pomarańczowa kula wpada do morza :)
Po zachodzie słońca/a może i przed, nie pamiętam ;) kimnełam się w dyskotece, chyba musiałam długo spać ;) Dołączyli do mnie moi towarzysze i do końca rejsu siedzieliśmy w 50/50 wygodnych fotelach :P
O 22:30 mieliśmy zawitac w Kołobrzegu, w rzeczywistości dotarliśmy chyba z 10min opóźnieniem. Z lądu rozlegał się błysk fleshy (nie rzeźnika Flasha ;D), czujemy się "wyjątkowo" jak podróżnicy I klasa ;)))))
W porcie czeka na nas Najlepszy z Najlepszych Kolarskich Kolobrzeżaninów czyli Jurasek we własnej osobie :-)
Czekał nas nocny objazd Kołobrzegu.
Ale zanim to nastąpiło, musieliśmy wrzucić coś na ruszt więc... poszliśmy na pizzę :) Jakież było moje głodne zdziwienie, kiedy wszyscy jedli, a moja pizza... się spaliła w piecu ;D Musieliśmy trochę poczekać na nią, ale w sumie nie było źle, dobrze się siedziało, tylko pod koniec robiło się chłodno ;)
Nasze plany co do noclegu były bardzo zmienne, nikomu nie chciało/nie opłacało się rozstawiać mokrych namiotów. Jeżdżąc po Kołobrzegu, na rozgrzanie, doszliśmy do wniosku, że chwile pobędziemy na dworcu a później pójdziemy na plażę na jedyny niepowtarzalny wschód słońca. Jurasek oprowadził nas po głównych uliczkach miasta...
odwiedziliśmy port Jachtowy
remizę Strażacką, wcześniej ratusz,
kościółek...
Przez cały czas było mi zimno... straszny ze mnie zmarzlak. Dziękuję Wam za wyrozumiałość! :) Rowerowaliśmy do niemalże 3 godziny... jeszcze nigdy wcześniej mi się coś takiego nie przytrafiło, dzięki :)
Plażowanie o 4:52 ;)
zdarzyło nam się przymknąć oko w takiej scenerii... delikatny szum fal nie pomagał czuwać :)
na szczęście ktoś jednak czuwał i udało się nie przegapić magicznego wschodu słońca!
DZIĘKUJĘ ROKSANIE I SEBKOWI ZA WSPANIAŁE PIĘĆ DNI NA CUDOWNEJ WYSPIE BORNHOLM, ORAZ JURASKOWI ZA JAK ZAWSZE ŚWIETNE SPĘDZENIE CZASU NA ROWEROWO :-), JESTEŚCIE WSPANIALI!!! :-)))
było pięknie!
Kategoria Bornholm 2009 - wyspa marzeń!
Kategoria Bornholm 2009 - wyspa marzeń!

